Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.
Szukaj na forum
Statystyki
 Użytkownicy: 2
 Najnowszy użytkownik: test2
 Wątków na forum: 4
 Postów na forum: 4

Pełne statystyki
Użytkownicy online
Aktualnie jest 7 użytkowników online.
 0 Użytkownik(ów) | 7 Gość(i)

Są lekkie, wygodne i całkiem nieźle brzmią. Te trzy rzeczy spowodowały, że Koss UR-40 to słuchawki, po które sięgam zawsze wieczorem, siadając przed ekranem telewizora, z zamiarem obejrzenia filmu, bądź przed komputerem, chcąc uprzyjemnić sobie czas słuchaniem muzyki. Zakupione niegdyś po przeczytaniu jakiejś recenzji, przypadły mi do gustu do tego stopnia, że nie szukałem już innych.

No tak, ale co właściwie można zmodyfikować w słuchawkach? Cóż, jak to ze słuchawkami czasem bywa, pewnego razu, zupełnie niespodziewanie, pojawił się w nich problem, w postaci przerwanego kabla. Ponieważ, aby przywrócić życie moim ulubionym słuchawkom, musiałem je rozebrać, korzystając z okazji przyjrzałem się im bliżej.

UR-40, pomimo, że są bardzo udane pod względem jakości dźwięku, to z założenia nie należą do półki hi-end. Świadczy o tym między innymi ich wykonanie, które mogłoby być jednak nieco lepsze. Kabel, w który zostały wyposażone, jest dość cienki i delikatny, przez co z czasem staje się podatny uszkodzenia. Dlatego zdecydowałem się na wyposażenie słuchawek w zupełnie nowy kabel oraz wtyk.

Moje Koss'y posiadały także pewną inną przypadłość. Czasem, przy głośniejszych uderzeniach basu, jedna ze słuchawek potrafiła wydać z siebie obcy dźwięk, którego wygenerować nie powinna, delikatny, ale słyszalny. Postanowiłem więc przy okazji zwalczyć także tę dolegliwość.

REALIZACJA
Uznałem, że nie zrobię słuchawkom wielkiej krzywdy, jezeli zastosuję przewód zapewniający możliwie szerokie pasmo przenoszenia. Posiadałem akurat niewielki zwój RG316, więc przygotowałem odpowiednio długą, podwójną jego wiązkę, którą następnie uzbroiłem w poliestrowy oplot. I tak oto moje ulubione dźwięki "biegną" teraz do moich ulubionych słuchawek po kablu antenowym Wink

[Obrazek: fot6m.jpg]

Kabel został zakończony oczywiście standardowo wtykiem typu jack o średnicy 6,3 mm. Zastosowany przeze mnie wtyk to produkt WSMJ, na pozór nie wyróżniający się niczym szczególnym, posiadający zwykłe niklowane zakończenia oraz obudowany zupełnie przeciętną osłoną z tworzywa sztucznego. Jest jednak szczegół, który powoduje, że element ten zasługuje na specjalną uwagę. Otóż, w odróżnieniu od znakomitej większości produktów tego typu, w których wyprowadzenia oraz końcówki lutownicze połączone są poprzez zwykłe sprasowanie, w tym przypadku wnętrze wtyku wyposażone zostało w śrubkę, ściskającą wszystkie elementy razem. Dzięki temu wtyk staje się zupełnie niepodatny na awarie polegające na obluzowaniu się połączeń wewnętrznych, powodujące, że przestaje on poprawnie funkcjonować. Nawet, jeśli założymy, że taka sytuacja teoretycznie może się zdarzyć, wystarczy zdjąć osłonę i dokręcić śrubkę - moim zdaniem genialne rozwiązanie.

[Obrazek: fot5m.jpg]

[Obrazek: fot4m.jpg]

Pozostało jeszcze odkryć i zwalczyć przyczynę spomnianych wczesniej dodatkowych dźwięków, generowanych przez jedną ze słuchawek. Okazało się, że winny temu jest sposób umocowania przetworników. Są one przytwierdzone do obudowy przy pomocy zatrzasków, które, jak się okazuje, nie zawsze są w stanie, szczególnie przy większych poziomach głośności, zapewnić odpowiednią sztywność konstrukcji, przez co mogą pojawiać się właśnie takie niepożądane efekty. Ale i na to znalazła się rada. Bardzo dobrym sposobem na ustabilizowanie przetworników w obudowach okazała się masa butylowa, pozyskana ze zbędnego fragmentu maty wygłuszającej, dokładnie takiej, jakie stosuje się do wygłuszania wnętrz samochodów pod systemy car-audio. Po odpowiednim uformowaniu i wklejeniu, substancja ta skutecznie unieruchomiła przetworniki w obudowie, tłumiąc tym samym wszelkie niepożądane drgania.

[Obrazek: fot3m.jpg]

[Obrazek: fot1m.jpg]

[Obrazek: fot2m.jpg]

EPILOG
Tak właściwie, biorąc pod uwagę to, że prace miały na celu usunięcie pewnych niedomagań, w sumie możnaby je równie dobrze uznać za naprawę, a nie nie modyfikację.... Ale jak zwał, tak zwał Wink Co do brzemienia, zmiana kabla nie wpłynęła na nie w zauważalny sposób. Za to, dłuższy i mocniejszy przewód oraz "niezniszczalny" wtyk to moim zdaniem niepodważalne plusy przeprowadzonego zabiegu. Natomiast dzięki poprawie mocowania przetworników słuchawki działają perfekcyjnie i nawet przy większych poziomach głośności reprodukują dźwięk czysty i naturalny.

[Obrazek: fot7.jpg]

Moja pierwsza modyfikacja wzmacniacza Luxman L-190, polegająca na kompletnym przebudowaniu sekcji zasilania (opis w tym temacie), pomimo, że okazała się bardzo udaną, paradoksalnie spowodowała, że zacząłem postrzegać ten wzmacniacz, jako obiekt kolejnych potencjalnych eksperymentów, mających na celu poprawę brzmienia. Zapyta ktoś: "co tam znowu poprawiać, przecież pisałeś, że jest miodzio?". Otóż w ostatnim czasie często korzystam ze wzmacniacza w połączeniu z moimi ulubionymi słuchawkami Koss UR-40 i pomimo, że dźwięk reprodukowany przez Luxmana jest naprawdę wysokiej jakości, to jednak zacząłem odczuwać pewien niedosyt...

Koss'y są dosyć jasne i przestrzenne; podłączone do źródła o neutralnym brzmieniu, odpowiednimi dźwiękami potrafią przewiercić głowę na wylot (w pozytywnym znaczeniu tego sformułowania). W połączeniu z Luxem zachowują się jednak nieco odmiennie - scena kurczy się i w dźwięku zaczyna brakować przestrzeni... Postanowiłem więc spróbować coś z tym zrobić.

Druga rzecz, jakiej brakowało mi w dźwięku Luxa, to masa. Osobiście preferuję lekką dominację dolnych rejestrów, o częstotliwościach bliskich dolnej granicy słyszalnego zakresu, nad resztą pasma, czego Luxman nie jest w stanie zapewnić przy zachowaniu oryginalnej topologii.

Chciałbym przy tym zaznaczyć, że opisuję moje osobiste, a tym samym subiektywne, odczucia, które nie muszą pokrywać się z opiniami innych. Tak, czy inaczej, postanowiłem po raz kolejny popsuć mój wzmacniacz.

MODYFIKACJA
Układ regulacji barwy dźwięku, od którego w głównej mierze zależy brzmienie wzmacniacza, został wbudowany w tor sprzężenia zwrotnego końcówki mocy. Poniżej zamieszczam fragment schematu ideowego, przedstawiający wspomniany układ.

[Obrazek: schem1.jpg]

Analizując pojedynczy kanał (niech to bedzie kanał A), za kształt charakterystyki częstotliwościowej w zakresie tonów niskich odpowiada potencjometr RV202a, wraz z elementami R203a, R204a, C206a, C207a, natomiast charakter brzmienia w zakresie tonów wysokich kształtuje potencjometr RV201a oraz elementy R201a, R202a i C205a.

Przyjąłem zasadę, że modyfikację powinienem wykonać w taki sposób, aby w neutralnym położeniu potencjometrów regulacji barwy dźwęku nie nastąpiła znacząca różnica w brzmieniu w stosunku do układu oryginalnego, natomiast założone przeze mnie rezultaty możliwe były do uzyskania przez odpowiednią regulację ww. potencjometrami.

Potrzebny niższy bas... W oryginalnej topologii częstotliwość graniczna układu regulacji niskich częstotliwości jest stosunkowo wysoka, przez co, w przypadku kolumn o "kiepskim dole", lub jak w moim przypadku - jasnych słuchawkach, zwiększając poziom niskich tonów można odnieść wrażenie "dudnienia" basu. Dlatego też postanowiłem pójść w kierunku minimalizacji tego zjawiska. Aby przesunąć zakres regulacji tonów niskich w stronę niższych częstotliwości, zastąpiłem oryginalne elementy innnymi, o następujących wartościach: R203a/b - 5,6k, R204a/b - 1k, C206a/b - 150nF, C207a/b - 680nF. W efekcie, zwiększenie poziomu tonów niskich odbywa się w zakresie niższych rejestrów w porównaniu do układu oryginalnego.

Co z przestrzenią? Po przeanalizowaniu schematu w zakresie regulacji tonów wysokich, odkryłem dwie interesujące rzeczy. Po pierwsze - kondensator C205a/b mocno ogranicza pasmo od góry. Po drugie - analogicznie do układu regulacji tonów niskich, częstotliwość graniczna, przy której zaczyna się regulacja, jest stosunkowo niska, przez co, w powiązaniu z ww. ograniczeniem pasma, ewentualne zwiększenie poziomu tonów wysokich powoduje wrażenie podbicia w zakresie niskiej góry / wysokiego środka. Odczuwalną poprawę brzmienia w tym zakresie (w moim subiektywnym odczuciu) udało mi się osiągnąć poprzez zmianę wartości elementów: C205a/b - 100p, C202a/b - 4,7nF, C203a/b - 22nF. Modyfikacja spowodowała przesunięcie zakresu regulacji w kierunku tonów wyższych, a także poszerzenie pasma przenoszenia wzmacniacza.

Technicznie, wykonanie powyższych zmian nie było trudne. Przedmiotowy układ znajduje się na osobnej małej płytce, przytwierdzonej bezpośrednio do wyprowadzeń potencjometrów. Poniżej prezentuję fotkę tejże płytki już po wykonaniu modyfikacji. Kondensatory C207a/b nie są widoczne, ponieważ ze względu na ograniczone miejsce, wlutowałem je od spodu.

[Obrazek: fot1.jpg]

EFEKT
Najkrócej rzecz ujmując, przy odpowiednich ustawienia potencjometrów korekcji barwy, w dźwięku pojawia się masa i przestrzeń, których mi brakowało. Mój niedosyt został zaspokojony i odsłuch odbywa się teraz z dużo większą przyjemnością, bez uczucia, że czegoś brakuje.

Podkreślę, że modyfikację wykonałem z premedytacją i pełną świadomością tego, że wpływając na brzmienie wzmacniacza, w mniejszym lub większym stopniu zaburzam koncepcję opracowaną i zrealizowaną przez inżynierów Luxman'a. Wiem, że to, co osobiście odczuwam jako poprawę brzmienia, wcale nie musi oznaczać tego samego dla innych. Nie twierdzę też, że moja modyfikacja stanowi złoty środek i sprawdzi się w przypadku wszystkich konfiguracji czy preferencji słuchowych, jednakże ze swojej strony zachęcam do eksperymentów, bo w Luxmanach drzemie potencjał... Smile

Był sobie pewien wzmacniacz, zwany Luxman L-190... i był sobie pewien zapeleniec, który postanowił wycisnąć z niego coś więcej... czyli ja. Tak oto zaczyna się historia pewnej modyfikacji...

Swój egzemplarz nabyłem na rynku wtórnym, zachęcony niezłymi opiniami o serii "L" Luxmana, chcąc na własne uszy przekonać się, czy faktycznie prezentuje sobą to, o czym można wyczytać w sieci. Co ciekawe, pierwsze wrażenie, jakie odniosłem bezpośrednio po tym, jak poraz pierwszy wziąłem wzmacniacz w ręce, było mieszane - wydał mi się jakiś taki lekki i delikatny. Z t dobrze. Jednak po podłączeniu i pierwszym odsłuchu moje wątpliwości minęły, a Luxman pokazał, że pomimo swojej niepozorności faktycznie jest wielki.

Nie chciałbym tworzyć eposu o walorach tego wzmacniacza, ponieważ w sieci jest już bardzo dużo informacji na ten temat; na hasło "Luxman L", znajdziesz je bez problemu. W dużym skrócie powiem tylko, że brzmi faktycznie wyjątkowo - ociepla dźwięk, ale go nie wygładza, tworząc tym samym wrażenie "lampowego brzmienia".

JEST DOBRZE. CZY MOŻE BYĆ LEPIEJ?
L-190 jest podstawowym modelem serii L, w której wyższe modele różnią się głównie sekcją zasilania, przy zasadniczo niezmiennej topologii przedwzmacniacza oraz końcówki mocy. W sieci można znaleźć informacje potwierdzające, że wykonując pewne usprawnienia w układzie zasilania oraz niewielkie modyfikacje w torze audio, można poprawić brzmienie tego wzmacniacza. Dlatego postanowiłem zaryzykować i "popsuć" swój egzemplarz. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zrobił tego po swojemu, inaczej niż inni...

MODYFIKACJA
Postanowiłem zrobić mojemu Luxowi prezent w postaci solidnego zasilacza stabilizowanego. Oczywiście liniowego, gdyż uważam, że układ impulsowy w Luxmanie byłby profanacją. Zaprojektowałem więc taki oto układ:

[Obrazek: schem.gif]

Powyższy schemat prezentuje układ stabilizacji napięcia dodatniego względem msay. Dla gałęzi ujemnej należało zbudować układ analogiczny, który wymagał jedynie odwrócenia polaryzacji diod i kondensatorów elektrolitycznych oraz zastosowania tranzystorów komplementarnych.

Jak to działa? Napięcie przemienne, trafiające do układu z uzwojenia transformatora, prostowane jest przy pomocy diod D5, D6, D7, D8, a następnie filtrowane przez baterię kondensatorów C9, C7, C5. Elementy T1, R7, C2, D2 i R15, tworzą źródło prądowe, wymuszające przepływ określonego prądu przez diody Zenera D3 i D4. Przy pomocy potencjometru R12, służącego do regulacji napięcia wyjściowego zasilacza, ustalane jest napięcie odniesienia, które po wygładzeniu za pomocą kondensatora C1, trafia na wtórnik emiterowy dużej mocy, zbudowany z T2, Q1, Q2, Q3, Q4. Napięcie wyjściowe trafia na filtr złożony z pojemności C4, C6 i C8. O zabezpieczenie stabilizatora przed przeciążeniem / zwarciem dba tranzystor T3.

Tak wyglądał zmontowany stabilizator, tuż przed instalacją wewnątrz wzmacniacza:
[Obrazek: fot1.jpg]

[Obrazek: fot2.jpg]

Ponieważ planowany układ miał znaleźć się bezpośrednio nad płytą końcówki mocy, uznałem, że nie zaszkodzi oddzielić oba układy ekranem. W tym celu użyłem laminatu pokrytego warstwą miedzi, który przytwierdziłem do dolnej części konstrukcji:

[Obrazek: fot3.jpg]

Konstruując układ stabilizatora musiałem wziąć pod uwagę fakt, że wnętrze L-190 nie posiada zbyt wiele wolnej przestrzeni. Zdecydowałem się więc na zabieg znany np. z polskich Radmorów, w których radiator służący do odprowadzania ciepła z tranzystorów mocy umieszczano na zewnątrz obudowy. W moim przypadku chodzi oczywiście o dodatkowy radiator, niezbędny do chłodzenia tranzystorów końcowych stabilizatora (nie chciałem obciążać nadprogramowo oryginalnego radiatora wewnątrz wzmacniacza). W celu zwiększenia dostępnej powierzchni radiatora, zrezygnowałem z jednego zestawu wyjść głośnikowych, pozostawiając do dyspozycji tylko jeden.

[Obrazek: fot6.jpg]

[Obrazek: fot7.jpg]
 
Aby zagwarantować właściwą pracę układu stabilizującego, a tym samym prawidłową wartość napięcia na wyjściu (+/-35V), należało zapewnić odpowiednio wyższą wartość napięcia wejściowego, dlatego też byłem zmuszony wymienić transformator sieciowy na inny. Zastosowałem w tym celu trafo toroidalne TS250VA o napięciu 2 x 29V.

W miejsce oryginalnego transformatora wmontowałem wykonane z blachy stalowej "gniazdo", mające posłużyć jako miejsce dla nowego trafa, przy okazji pełniąc jednocześnie funkcję ekranu oraz usztywnienia obudowy. W celu wyeliminowania ewentualnego niepożądanego efektu drgań, nowy transformator sieciowy umieściłem w "kanapce" złożonej z warstw pianki, filcu oraz gumy.

 [Obrazek: fot4.jpg]

[Obrazek: fot5.jpg]

A tak prezentuje się wnętrze Luxmana z gotowym, zainstalowanym, nowym zasilaczem stabilizowanym.

[Obrazek: fot9.jpg]

[Obrazek: fot10.jpg] 

EFEKT
I coż dała modyfikacja? Zawsze byłem bardziej "techniczny", niż "humanistyczny" i nie bardzo potrafię opisywać wrażenia słuchowe w sposób, w jaki robią to rasowi audiofile, dlatego moje odczucie opiszę tak...

Gdyby założyć, że zamiast dźwięku, efektem pracy wzmacniacza jest obraz z piasku, taki, jaki powstaje poprzez wsypywanie drobinek piasku pomiędzy dwie szyby, to, jeżeli przed modyfikacją wzmacniacz rysował piękny obraz, pełen barw i szczegółów, to po modyfikacji mam wrażenie, że obraz nie powstaje teraz pomiędzy szybami, ale w przestrzeni, że widzę i jestem w stanie dotrzeć i zlokalizować w przestrzeni każde ziarenko piasku z osobna. Bardzo podoba mi się brzmienie tego wzmacniacza w połączeniu z jasnymi kolumnami, np. słuchając albumu Oxygene 3 Jarre'a w zestawieniu Luxa z Grungig TV-BOX 501 słyszę takie detale i niuanse, jakich nie byłem w stanie wyłapać w innych konfiguracjach.

Kolejny opis instalacji car-audio, jakich wiele?...

Raczej nie. Nie znajdziesz tu utartych, standardowych haseł typu: jak wygłuszyć auto, jak dobrać radio, jakie głośniki będą najlepsze i dlaczego głośniki w tylnej półce to zło... bo takich informacji jest już w sieci mnóstwo. Chciałbym przedstawić raczej pomysł na własny system, który zrealizowałem, opisać swoje spostrzeżenia i pokazać pewne niekonwencjonalne rozwiązania. Myślę, że materiał może być uzupełnieniem podstawowych informacji, takich, o jakich wspomniałem wyżej. A więc... Postanowiłem na stare lata zbudować w swoim, bądź co bądź, leciwym już aucie (Audi 80) system car-audio...

OKABLOWANIE

KABEL ZASILAJĄCY
W odniesieniu do kabla zasilającego, czyli kabla dostarczającego energię z akumulatora do wzmacniacza (bądź wzmacniaczy), ogólnie przyjęta zasada głosi, że im większy jego przekrój, tym lepiej. I słusznie, ale pod jednym warunkiem... że wraz ze wzrostem przekroju wzrasta jego przewodność (czyli maleje rezystancja). Chodzi o to, aby na drodze prądu z aku do urządzeń występował jak najmniejszy spadek napięcia, który jest zjawiskiem niepożądanym. Ktoś powie, że przecież to logiczne, że im kabel "grubszy", tym mniejsza jego rezystancja. I będzie miał rację, ale znowu pod pewnym warunkiem... że mówimy o kablach wykonanych z tego smamego materiału... natomiast tutaj zaczyna się heca. Rynek został zalany kablami CCA, w których żyła przewodząca wykonana jest z aluminium, a nie miedzi. Jako chwyt marketingowy stosuje się sztuczkę polegającą na pokryciu żył cieniutką warstwą miedzi, która praktycznie nie bierze udziału w przewodzeniu prądu, natomiast pozwala producentom "legalnie" opisywać oferowane kable jako CCA OFC. No i co, ktoś zapyta, to co, że aluminium, kable wyglądają profesjonalnie, są porządne, grube, dedykowane do car-audio i relatywnie tanie, nic tylko brać. Otóż aluminium jest dużo gorszym przewodnikiem od miedzi i w praktyce, przykładowo, te same parametry, które posiada kabel CCA o przekroju żyły 35 mm2, zapewni kabel miedziany o przekroju już 21 mm2 (policzyłem). Dlatego, na potrzeby swojego systemu zaopatrzyłem się w odpowiedni kawałek kabla... spawalniczego 35 mm2, wykonanego oczywiście z miedzi, a nie aluminium. Nie ma on ładnej przezroczystej powłoki, ani napisów w stylu "Professional car-audio", ale ma za to konkretne parametry Smile

KABEL SYGNAŁOWY
Chodzi oczywiście o kabel, którym sygnał audio przesyłany jest z radia do reszty systemu. Zastosowałem tu kabel sygnałowy zakupiony kiedyś na metry, miedziany, z podwójnym ekranem, który oczywiście odpowiednio pociąłem i zakończyłem niezbędnymi wtykami. Osobiście wystrzegam się, ogólnie rzecz biorąc, wszelkich kabli gotowych na rzecz kabli przygotowanych samodzielnie, gdyż lubię wiedzieć, co tak naprawdę w kablu "siedzi", co w "gotowcu" jest niemożliwe do zweryfikowania. Ot, takie małe zboczenie Wink

KABLE GŁOŚNIKOWE
W przypadku głośników w drzwiach oraz głośników wysokotonowych zastosowałem zwykły dwużyłowy kabel głośnikowy, bez specjalnych udziwnień, czy oznaczeń, o przekroju żył 2 x 1,5 mm2, oczywiście miedziany. Do subwoofera, z racji nieco większego apetytu na prąd, użyłem kabla 2 x 2,5 mm2, o żyłach również wykonanych z miedzi.

Celowo, po raz kolejny podkreślam fakt, że zastosowane przeze mnie kable zostały wykonane z miedzi, ponieważ mam wrażenie, że kable głośnikowe stały się w ostatnim czasie ulubionym asortymentem firm stosujących technikę "CCA" i obecnie trzeba dobrze się napocić, aby pomiędzy kablami głośnikowymi z aluminium (CCA), które niestety opanowały rynek, odszukać kable z prawdziwej miedzi.

PROWADZENIE KABLI
Kabel zasilający prowadzący od akumulatora do bagażnika (bo tam miały przecież znaleźć się najbardziej prądożerne elementy systemu), podobnie kable głośnikowe oraz kabel sygnałowy, poprowadziłem wzdłuż progów, chowając je pod plastikowymi nakładkami na progi. Uznałem przy tym, że zamiast uciskać na siłę wszystkie kable po jednej stronie, lepiej będzie rozdzielić je i dać po obu stronach auta, tak więc kabel zasialący wraz z kablami głośnikowymi do lewego zestawu odseparowanego znalazły się po stronie kierowcy, natomiast kabel sygnałowy razem z kablami do głośników po prawej stronie - po stronie pasażera. Kable starałem się układać wykorzystując, w miarę możliwości, istniejące wiązki, spinając je opaskami zaciskowymi. Zaprezentowane fotki nie są może szczególnie przecudnej urody (jak to podłoga w starym aucie), ale starałem się ująć właśnie sposób montażu kabli. Chodzi o to, aby kable nie "latały" luźno, przez co mogłyby być narażone na uszkodzenia.

[Obrazek: 1.jpg]

[Obrazek: 1.1.jpg]

W celu dodatkowej ochrony kabli oraz ich grupowania zastosowałem oplot, który (tak mi się przynajmniej wydaje) dodatkowo wpłynął na poprawę estetyki całości. Przy stosowaniu oplotu należy pamiętać, że bardzo łatwo "rozsypuje" się on na końcach, dlatego warto tuż po ucięciu zabezpieczyć końcówki przez podgrzanie (hotairem, zapalniczką, opalarką itd.). Po naciągnięciu na kabel, oplot należy zabezpieczyć opaską, a jeszcze lepiej - koszulką termokurczliwą, co już wygląda profesjonalnie Wink

[Obrazek: 2.jpg]

[Obrazek: 2.1.jpg]

Kable głośnikowe zakończone zostały wsuwkami i zabezpieczone koszulkami termokurczliwymi. W pobliżu głośników i wszędzie tam, gdzie kable musiały pozostać ułożone swobodnie, zastosowałem otulinę z gąbki, aby zapobiec niepożądanym efektom drgań.

[Obrazek: 3.1.jpg]

[Obrazek: 3.2.jpg]

Skrzynię basową wyposażyłem w gniazdo typu "Speacon", aby umozliwość łatwe odłączenie jej od systemu w razie potrzeby. Ponieważ ten typ złącza posiada aż 4 piny, wykorzystałem je wszystkie, łącząc ze sobą odpowienio: 1+ i 2+ oraz 1- i 2-, uzyskując w ten sposób zmniejszenie obciążenia połączeń oraz zwiększając niezawodność. Na kabel do subwofera zastosowałem tradycyjnie już czarny oplot Smile

[Obrazek: 4.jpg]

[Obrazek: 4.1.jpg]

[Obrazek: 4.2.jpg]

Kable sygnałowe od strony radia zakończyłem standardowo wtykami RCA i nie wymaga to specjalnego opisu, ale wspominam o tym, ponieważ udało mi się zakupić stosunkowo krótkie wtyki, które skróciłem jeszcze odcinając część obudowy. Jest to o tyle ważne, że ilość miejsca za radiem jest najczęściej bardzo ograniczona i konieczne jest zastosowanie możliwie krótkich wtyków.

[Obrazek: 5.jpg]

Przy realizacji okablowania pamiętajcie, aby wykonując wszelkie połączenia, szczególnie te wysokoprądowe, zwracać szczególną uwagę na staranność. Kable doprowadzające zasilanie do wzmacniaczy powinny być zakończone konektorami i koszulkami termokurczliwymi (tak, jak na foto poniżej). Bezpiecznik w instalacji car-audio jest zazwyczaj na tyle duży, że może nie zadziałać podczas minimalnego zwarcia pomiędzy pojedynczymi "włoskami" kabli, które gdzieśtam sobie cichaczem "wylazły" i stykają się, iskrząc i grzejąc się, stwarzając tym samym ryzyko pożaru auta! To nie są żarty. Bezpieczeństwo przede wszystkim!

[Obrazek: 6.jpg]

Jeżeli w systemie przewiduje się więcej niż jeden wzmacniacz lub inne urządzenia, do którego trzeba doprowadzić zasilanie, można zastosować kostkę ułatwiającą rozdzielenie zasilania. Ja zastosowałem taką jak na foto.

[Obrazek: 7.jpg]

URZĄDZENIA


ŹRÓDŁO DŹWIĘKU
Sercem mojego systemu jest radioodtwarzacz Pioneer AVH-P4100DVD. Radio jak radio, kwestia gustu, jest ono jednak o tyle ważne, że od niego w dużej mierze zależy jakość dźwięku. Jeżeli źródło poda sygnał wyprany ze szczegółów i jakości, to choćby reszta zestawu była najwyższej klasy, system nie będzie brzmiał, tak, jak powinien.

[Obrazek: 7.1.jpg]

PROCESOR SYGNAŁOWY
W moim przypadku tutaj jest trochę niekonwencjonalnie, bo po wyposażeniu w opracowany i zbudowany przez siebie zasilacz, zaadaptowałem do swojego systemu procesor/crossover Alto Maxidrive 3.4. Zadaniem urządzenia jest podział pasma sygnału na 3 zakresy: dla subwoofera, głośników w drzwiach oraz głośników wysokotonowych, a także korekcja charakterystyk częstotliwościowych oraz eliminacja opóźnień poszczególnych pasm.

[Obrazek: 7.2.jpg]

WZMACNIACZE
Przód zasilany jest w systemie bi-amp przez 4-kanałowy wzmacniacz Sony XM-3040, natomiast subwoofer napędza piec Pioneer GM-2200, który spięty w mostek całkiem dobrze sobie radzi.

GŁOŚNIKI
W drzwiach przednich zainstalowałem, dosyć standardowo, głośniki 16 cm - starszy model Rainbow 165 SL. Dość nieszablonowo zrealizowałem natomiast sekcję wysokotonową - w podszybiu, w miejscach po oryginalnych głośnikach, umieściłem przetworniki Isophon kk10, które teoretycznie dedykowane są do systemów domowych Hi-Fi, a nie car-audio. Dolne zakresy uzupełnia skrzynia basowa zbudowana na bazie bardzo kulturalnie grającego Focal Access 33A.

RZEŹBA
Jaka znowu rzeźba? A właśnie, bywa, że budując system car-audio, trzeba wykazać się także zdolnościami artystycznymi Smile

Drzwi przednie w moim aucie nie miały fabrycznie zamontowanych głośników, ani przewidzianego miejsca na nie, więc byłem zmuszony "wyrzeźbić" panele, które wykonałem standardowo z płyty MDF i wykończyłem czarną eko-skórą, o fakturze zbliżonej do boczków drzwi.

[Obrazek: 8.jpg]

Druga, poważniejsza, rzeźba dotyczyła kokpitu. Radio Pioneer AVH-P4100DVD, które obecnie zostało zainstalowane, jest w tzw. standardzie "2-din". Audi 80 posiada natomiast oryginalnie pojedynczą wnękę na radio, więc, aby zainstalować radio 2-din, musiałem sporo "rzeźbić", usuwając między innymi kratki nawiewu oraz zmieniając odpowiednio kolejność pozostałych elementów kokpitu. Efekt pracy (na foto poniżej) jest oczywiście kwestią gustu, przy czym mi osobiście pasuje i chyba o to chodzi Wink

[Obrazek: 9.jpg]

We własnym zakresie opracowałem też podstawy pod wzmacniacze i procesor. Do elementów tych, wykonanych ze sklejki i oklejonych czarnym materiałem obiciowym, zostały przykręcone wszystkie ww. urządzenia i dopiero jako całość zostały one przytwierdzone do oparć tylnych siedzeń. W ten sposób pozbyłem się konieczności dobierania do danego urządzenia odpowiedniej długości wkrętów, a także zapewniłem możliwość łatwego zdemontowania całości w razie zaistnienia takiej potrzeby.

[Obrazek: 12.jpg]

[Obrazek: 11.jpg]

[Obrazek: 13.jpg]

[Obrazek: 14.jpg]

Na zakończenie, aby dopełnić całości, rzut oka na wnętrze bagażnika z zainstalowaną skrzynią basową (również z resztą "wyrzeźbioną" przeze mnie, chociaż tutaj jest już zupełnie standardowo - sklejka, klej, wkręty, wykończenie materiałem typu koc).

[Obrazek: 10.jpg]

Z ciekawostek wyjaśnię jeszcze tylko, że przetwornik przymocowany został w widoczny sposób (magnesem na zewnątrz) z powodu... dość błachego. Otóż zabieg taki sprawia, że skrzynia, w porównaniu do wersji z głośnikiem zainstalowanym klasycznie, czyli układem magnetycznym do wewnątrz, zyskuje nieco na objętości, dzięki czemu, pomimo faktu, że pierwotnie zaprojektowana została ona dla głośnika Emphaser EX12T2, może z powodzeniem służyć jako obudowa dla obecnego Focal-a, który teoretycznie wymaga obudowy o nieco większym litrażu.

No tak, pokazałem obrazki, opisałem ciekawostki związane z projektowaniem i budową, jednak, aby dopełnić całości, zabrakło jeszcze jednej rzeczy, i tak naprawdę chyba najistotniejszej, czyli informacji o tym "jak to gra"! Otóż po wstępnym pocięciu pasma na zakresy właściwe dla poszczególnych głośników i wyrównaniu opóźnień, system brzmi całkiem nieźle.

Żeby jednak nie było zbyt idealnie, przyznam, że pewne problemy miałem z głośnikami w drzwiach, które okazały się zbyt "krzykliwe". Niepożądany efekt udało mi się nieco ograniczyć korekcją charakterystyki częstotliwościowej, ale dopiero zastosowanie starego patentu polegającego na pokryciu membran specyfikiem o nazwie "werniks damarowy" odniosło pożądany skutek i jest dobrze.

Bas. Bez basu nie ma muzyki! Nawet takie kawałki jak "Les rois du monde" czy "Money For Nothing" Dire Straits, zupełnie inaczej brzmią z dopełnieniem dolnych rejestrów. Osobiście brzmienie Focal-a bardzo przypadło mi do gustu. Mam wrażenie, że basu jest tyle, ile powinno być, nie brakuje go tam, gdzie trzeba, ale też nie przytłacza całości, tak jak to miał w zwyczaju Emphaser. Zachowuje się bardzo "kulturalnie", generowany przezeń bas jest dosyć szybki i zróżnicowany.

No tak, opis może się wydawać haotyczny, najpierw cośtam o midbasach, później o subwooferze, a teraz z powrotem w górne pasmo... Zrobiłem to jednak z premedytacją, pozstawiając sobie na koniec wisienkę na torcie. Jak wspomniałem wcześniej, sekcję wysokotonową zrealizowałem dość niekonwencjonalnie, umieszczając w podszybiu przetworniki Isophon kk10. O ile pasmo średnie i midbas jest ok, a bas generowany przez subwoofer jest na wysokim poziomie, to dźwięk, który generują Isophony jest po prostu niesamowity. Znając ogólną opinię o stosowaniu (a raczej nie stosowaniu) głośników wysokotonowych w podszybiu, podszedłem do tematu raczej sceptycznie, na zasadzie "nie zaszkodzi spróbować", nie spodziewając się przy tym nadzwyczajnych efektów. Okazało się, że pomimo mało popularnego umiejscowienia, Isophony radzą sobie świetnie, odtwarzają dźwięk z niesamowitą wręcz detalicznością, brzmią bardzo naturalnie, nie mają tendencji do uwydatniania, bądź cofania wybranych zakresów, nie wyostrzają, ani nie wygładzają dźwięku.

W każdym razie, zaprezentowana instalacja służy mi dzielnie, uprzyjemniając pokonywane kilometry i sprawiając, że mniej niechętnie wsiadam do auta rano, przed wyjazdem do pracy Wink

Witam serdecznie, cieszę się, że trafiłeś do Forum Strefa Audio. Skoro się tu znalazłeś, podejrzewam, że podobnie jak mnie, interesuje Cię tematyka audio. Mam nadzieję, że znajdziesz tu interesujące Cię informacje. Pozdrawiam i zapraszam do korzystania :-)

Jeżeli chcesz, w tym miejscu możesz napisać kilka słów o sobie, aby poinformować innych o tym, że przyłączyłeś się do grona użytkowników Forum.

Admin

Forum Strefa Audio zostało stworzone z myślą o pasjonatach sprzętu i osobach interesujących się tematyką audio, jako miejsce, gdzie można się wypowiedzieć, uzyskać pomoc lub podzielić wiedzą i doświadczeniem. Chcielibyśmy, aby każdy z użytkowników stosował się tylko do kilku zasad, określonych w Regulaminie:

Przeczytaj Regulamin Forum

Aby korzystanie z Forum było wygodne i bezpieczne, opracowaliśmy także Politykę prywatności, w której wyjaśniamy wszystkie sprawy związane z danymi osobowymi Użytkowników Forum.

Przeczytaj Politykę Prywatności

Pozdrawiam i zapraszam do korzystania z forum. Admin.